Where KB24 happens :-)

2009-12-05 08:16:17

Wstałem dziś coś po godzinie 6. Więc pomyślałem że odpalę internet i obejrzę kawałek meczu Lakers - Heat na żywo. Po 7 zwycięstwach nad "lekkimi" przeciwnkami przyszło Lakersom grać z Miami. Spodziewałem się że to nie będzie kolejny mecz w którym do przerwy LA będzie prowadzić 20-oma punktami i tak też było. Gdy włączyłem było 72:67 dla fioletowo-złotych :-) Mecz cały czas był zacięty. Chwilę później, na koniec 3 kwarty był remis. Początek ostatniej kwarty należał do Kobego Bryanta. Najpierw trafił niesamowity rzut za 2 z faulem, dodał do tego punkt z linii osobistych, a potem poprawił rzutem za 3. Kilka miinut później Lakers prowadzili 91:82 i wydawało się że dowiozą spokojnie przewagę do końca. Ale Miami to drużyna z charakterem i walczyli do końca. Przy okazji za drugi faul techniczny wyleciał z boiska Lamar Odom. Na 9 sekund do końca meczu Miami prowadzio już 106:102 i powoli zaczynałem godzić się z porażką. Ale w takich momentach, nie pierwszy raz już, sprawdził się Derek Fisher. Trafił trójkę na 4.3 sekundy do końca i nadzieje odżyły. Było 106:105 dla Heat. Po wznowieniu akcji, Kobe faulował Wade'a, ten stanął na linii osobistych. Nie trafił pierwszego rzutu, drugi z kolei był bezbłędny. 107:105 dla Miami i 3 sekundy do końca. Phil wziął czas i dał instrukcje zawodnikom. Gwizdek sędziego, Artest wybija piłkę do Kobego, ten dobrze kryty przed Wade'a biegnie wzdłuż "łuku" wyskakuje i... zobaczcie sami :-) 



Był to jeden z najtrudniejszych i najdramatyczniejszych game-winnerów jakie w życiu widziałem.

skomentuj (2)


Strona główna