To niby powinien być jeden z radośniejszych i piękniejszych okresów w roku. Święta Bożego Narodzenia - dla wielu okres radości, spotkań w gronie rodzinnym i czegokolwiek innego pozytywnego. Dla mnie - czas obsrwacji, irytacji, wkur***nia i kilku innych negatywów. Radości w tym z pewnością jest niewiele. Ostatni raz święta dla mnie wyglądały jak święta w... dzieciństwie. Był to rzeczywiście czas radości, choinki, śniegu, prezentów i tego czegoś rodzinnego. Z całą pewnością najbliższe święta nie będą się różnić od poprzednich. Rodzice przyjadą, więc nie będę sam... ale samotny już tak. Bo matka pół dnia będzie spędzać u lekarza, drugie pół w kuchni i przy odkurzaczu. Ojciec pierwsze pół dnia spędzi tak samo jak matka - u lekarza, drugą połówkę - w fotelu czytając gazetę, oglądając TV. Przy okazji nasłucham się pewnie narzekania że nikt nie pomaga. A no pewnie że nikt nie pomaga bo każdy ma takich świąt dość. W mojej rodzinie polega to na tym żeby od 24 do 26 grudnia się nawpieprzać. Między 27 a 30 grudnia dokończyć to co zostało w lodówce. Bo przecież trzeba zrobić tyle żarcia żeby otwierając lodówkę połowa się wysypała. Ostatniego dnia roku i pierwszego dnia nowego roku tradycja nakazuje ponwnie nażreć się do oporu. Takie to u mnie święta. O wyjechaniu gdzieś na święta nie ma oczywiście mowy. Głównie z powodu chorej babci. Więc standardowo spędzę je w tym samym towarzystwie co zawsze. Chyba ze cud się stanie, w co wątpię. Nie żeby mi się cuda w życiu nie zdarzały :-)
Prezenty... Nie wypada nie zrobić prezentów. Tylko co komu kupić jak się rodziców prawie nie zna ? Sam przez ostatnie lata dostawałem pieniądze. Wiele osób pewnie by chciało dostać pieniądze niż kolejny sweter. A na mnie taki prezent nie robi wrażenia. Myślę sobie "czy nie można włożyć odrobinę wysiłku i kupić coś z czego będę zadowolony ?". Rownie dobrze skoro dostaje pieniądze, to mógłbym zrobić taki sam prezent. Wyobraź sobie jak wygląda sytuacja. Dostajesz np. 100 zł a minutę później dajesz tej samej osobie również 100 zł. Śmiech na sali. Można w takim razie ustalić zasadę że po prostu się nie ośmieszamy i nie robimy prezentów.
Liczę że kiedyś uda mi się zrobić takie święta, o których marzę.
skomentuj (0)