EuroBaket 2009 - Warszawa

2009-09-08 23:56:07

Pierwszy dzień Mistrzostw Europy, miałem wstać o 8 i spokojnie się przygotować ale zaspałem :-P Wstałem o 10 i wszystko musiałem robić na szybko bo o 12 pociag do stolycy. Ale jakimś cudem zdążyłem :-) O 14:30 dotarłem na miejsce, standardowo już zwiedziłem okolice dworca, odnalazłem przystanek "Podlasie Express" pod pałacem kultury, z którego miałem powrót do domu. Było to moje wybawienie, bo gdyby nie autokar o godzinie 00:45 to czekałbym do 7 rano na pociąg (a zdarzało się już w przeszłości). Przy okazji zrobiłem trochę zdjęć i pojechałem na Łazienkowską. Tam obok hali było można obejrzeć na telebimie mecze z innych miast, pograć w kosza, opindolić coś na ciepło i wypić browara w specjalnie postawionym namiocie (coś a'la Polana). Zaskoczony byłem ilością kibiców ze Słowenii, większość  w koszulkach swojej reprezentacji, z flagami, barwami na twarzy :-) Zrobiłem kilka zdjęć i postanowiłem zająć swoje miejsce na Torwarze. Przy wejściu czekała mnie niemiła niespodziewanka. Pan w czarnych spodniach i żółtej koszulce z napisem "ochrona 'Zubrzycki' " powiedział że "z tym aparatem pan nie wejdzie". Po chwili dyskusji udałem się do depozytu żeby zdać ten oto "profesjonalny" aparat. Fajnie że miałem jeszcze ledwo żywą cyfrówkę. Wkurzyłem się dosyć mocno no ale cóż, nic nie zrobisz. A w gaciach przecież nie wniosę :-) Podejście nr 2 do wejścia... okazało się że napojów też nie można wnieść. Mała woda poszła na marnację ale udało mi się schować skutecznie w plecaku bezcenną puszkę coli ;-) Pan ochraniacz wymacał mój plecak i puścił. metr dalej jakaś nastolatka zeskanowała mi ticket i puściła dalej. W środku widziałem jakieś KFC, fan-shop ale nigdzie nie widziałem "straganu" z napojami chłodzącymi (po prostu umknęły moim oczom - bo wiem że były). Zająłem miejsce na hali, siedzenia były niewygodne, miałem wrażenie że są stworzone dla dzieci. Kolana miałem wepchnięte w plecy gościa siedzącego przede mną. Po chwili hala zaczynała się zapełniać. Słoweńcy już przy około 20% zapełnionej hali zaczęli rozgrzewać gardła. Już wtedy było głośno i zrobiło to na mnie spore wrażenie. Była też garstka kibiców z Hiszpanii. Serbów nie rozpoznałem :-) Pierwszy mecz Słowenia - UK własciwie mało mnie interesował. Doping Słoweńców był niesamowity. Słabo zagrali Anglicy, gubili piłkę, nie umieli skonstruować akcji. Pops Mensah-Bonsu coś próbował ale w końcu przestało mu wychodzić. Po pierwszym meczu poszedłem się przewietrzyć i rozprostować. Po chwili rozgrzewkę zaczęli Hiszpanie i Serbowie. Szczególnie byłem podekscytowany tymi pierwszymi. Chciałem zobaczyć w akcji Pau Gasola z moich Lakers :-D Niestety zaczął on mecz na ławce rezerwowych. Po paru minutach, gdy Hiszpanii nie szła gra, wszedł i pokazał się z dobrej strony rzucając 6 pkt. Jednak to były jego jedyne dobre minuty w ataku w tym meczu. Później grał już bardzo źle. Nie trafił 8 rzutów osobistych z rzędu !! (w tym jeden powtórzony). Ale usprawiedliwiam go kontuzją którą leczył przez ostatnie tygodnie. Cały mecz dominowali Serbowie, jedynie w 4 kwarcie Hiszpanie próbowali nawiązać walkę i może gdyby mecz miał 5 kwart, to by Hiszpanie wygrali ;-) Trochę byłem zaskoczony przegraną Hiszpanów ale nie to było dla mnie najwazniejsze. Po prostu chciałem zobaczyć te gwiazdy w akcji. Po meczu poszedłem odzyskać aparat i próbowałem złapać taxi :-) Ale nie było to łatwe w momencie kiedy jakieś 4 tysiące kibiców chce gdzieś dotrzeć. Jednak dosyć szybko udało mi się i po parunastu minutach byłem pod pałacem braku kultury i nieuków. Miałem jeszcze ponad godzinę do autokaru więc pocykałem kilka fotek. Zaczepił mnie jakiś bezdomny chłopak (na bank młodszy ode mnie). Prosił o parę złotych. Mówił że nie zbiera na narkotyki, tylko na jedzenie ale to było po nim widać. Nie zwykłem ufać bezdomnym i dawać im pieniądze bo często ci "bezdomni" trzęsą się z braku % albo "kompotu". Jednak jemu zaufałem. Pogadaliśmy chwilę, poszedł poszukać jedzenia w kontenerze a mi się pzypomniało że mam jeszcze kanapki, więc mu je oddałem gdy wracał. W końcu przyjechał autokar. Uwielbiam jeździć w nocy autokarami :-) Fajnie się jechało ale zmęczenie dało o sobie znać i ostatnią godzinę przespałem :-) Obudziłem się tylko 2 razy jak autokarem rzuciło :-P Wtorek prawie cały przespałem. Środę podobnie :-) Nie miałem siły jechać do Wrocławia na mecz Polska-Turcja. Zmęczenie i ból kręgosłupa dały mi się we znaki :-) Poza tym i tak zobaczę Polaków w przyszłym tygodniu więc podjąłem dobrą decyzję :-)

 

 

skomentuj (2)


Strona główna